Obrazam sie i z oburzenia dasam gdy widze postawy niemoralne. Jakze latwo oceniac innych. Zamiast tego codziennie staje z wyborem, z wyborem jako sztuka zycia. Co zrobic? Co poczac? Jak ta czy tamta sytuacje rozwiazac...Cos sie wymyka spod kontroli...blad. Ranie kogos. Odrzucam. Wymykam sie, nie potrafie na wszystkich sferach. Za malo mam energii byc dzielic sie z kazdym. Pracuje nad hartem ducha, nad spokojem, wewnetrznym swiatlem. By w moim oceanie mogli sie wykapac Ci ktorych kocham. zaczynam od siebie. Buduje sie. Umacniam. Wznosze syzyfowa kule. Ona upada, wymyka sie. Porazka. Ale znowu do przodu. Ze slabosci uczynic sile. Z grzechu swietosc. Oto moje pragnienia.
Name:

Komentarze: