ANNA BLODA
Contact: Links:




VINTAGE THINGS/VIENNA FLOHMARK


Link 02.01.2008 :: 11:43 Komentuj (4)
Każdy naród ma swoje punktum, swoje zwyczaje czy odrębną kulturę. Obserwując naród austriacki trudno by rzec, co owym punktum jest. Czy jest to chłód emocjonalny i specyficzne poczucie wyższości? Skłonność do luzu i zabawy? A może lekka nutka hipokryzji, idąca w stronę pozornej religijności? Jedno jest pewne; Austriacy to straszni bublaże. Kochają i organizują flohmarki jak często się da. Swoiste targowiska tworzą na pustych przestrzeniach hal, w plenerach, a nawet wewnątrz kościołów. Kolekcjonują, wymieniają się, sprzedają i przetrzymują z pasją godna zawodowca.
Do tego obowiązkowo ćmią szlugi i smażą kiełbaski. W ofercie otrzymasz różnego rodzaju klumpoty, buble i chlam. To co Ty, wyrzuciłbyś bez zmrużenia oka, Austriak przetrzymuje w celu dokonania dealu na flohmarku. Nie jestem pewna czy wynika to z oszczędności czy z faktu, że lepiej coś sprzedać, niż oddać lub wyrzucić. A może Flohmark to dla nich rodzaj hazardu (?).Wszystko zatem musi być wykorzystane do cna. Gadżety wędrują z rąk do rąk. Ceny orientacyjne oscylują w granicach od 1 do 10 euro. Po 18- tej wszystko lata w kosmosie i możesz nabyć choćby szklany, przedwojenny syfon za 20 centów. Nie można jednak zaprzeczyć faktowi, iż na tych targowiskach koneserzy przedmiotu potrafią dostrzec
i wychwycić prawdziwe cacka oraz unikatowe przedwojenne fotografie. Kupisz tu szokujące zdjęcia z albumów byłych esesmanów przedstawiające maltretowanych żydów ( cena zdjęcia 200 euro), antyki, lustra, ramy, guziki, świecidełka i meble. Najbardziej znany Flohmark odbywa się co sobotę, na stacji metra U4- Kettenbruckengasse. Polecam!

Tekst i Foto: Anna Bloda
 









archive posts
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień