Zastanawiam sie dlaczego tak jest ze on ciagle dyszy mi za plecami. Chce mnie zniszczyc a ja paradoksalnie staje sie silniejsza. Bo juz nic nie jest w stanie mnie zniszczyc. Kiedys pozwalalam sobie prawie na wszystko, teraz wiem ze moge sobie pozwolic na niewiele. Widocznie Bog widzi w tym jakis sens ze postawil mi na drodze postac o zabarwieniu psychopatycznym. Slowa jak ostrza noza wbijane w plecy cios za ciosem, raz za razem. Until I die. Ale ja zyje dalej. Odradzam sie kazdego dnia. Dostrzegam rzeczywistosc jak przybysz z kosmosu...Nie dam sie. Nie porucznikowi Kobretti.
Name:

Komentarze: