Nie ma nic gorszego jak obojetnosc, zamrozona strzala w srodek serca. Moze nie powinno sie chciec czegokolwiek, wycofac  sie jesli znajomosc nie rokuje, wytrwac w postanowieniu ze nie bedzie sie reanimowac relacji. Czlowiek sie czasem ugina, dostaje w odzewie strzepki urwanych zdan. Chcialoby sie przyjacielskosci, a dostajesz taki dziwny zlew. czuje sie odrzucona,  on nawet nie umie okazac zadnej sympatii. Moze mnie nie lubi...moze sie narzucam, powinnam milczec jak grob. Przychodzi mi jednak do glowy przykra refleksja, ze kokaina nie tylko niszczy sluzowke nosa, o wiele bardziej boruje mozg i zamraza emocjonalnosc czlowieka. Domyslam sie, ze to on ma problem i nie powinnam jego postawy brac do siebie. Cierpimy gdy sami wybieramy cierpienie. Cierpimy gdy chcemy cierpiec. Pieprz sie.
Name:

Komentarze: