Zanurzyc sie w wodach plodowych wanny. Przykryc sie ciepla tafla. Przeczekac to. Ale co? Moze ktos powie. Niedopiete ale zakonczone. Przebijanie sie na wyzsze etapy graniczy z niemozliwoscia. A jednak mozliwosc jest. Paradox i wykluczanie sie. Przewijanie, wymijanie. Budowa. Wbrew wszystkiemu. Monotonnia dusi jak folia na twarzy. Tak rymuje Sokol. Nie podolam nudzie. Nie wciagnie mnie.
Name:

Komentarze: