Na zachód od Teb, w ciemnej jaskini mieszkał potwór płci żeńskiej, córka
Ohydy i Zła - Sfinks. Sfinks pożerała wszystkich przeciwników feminizmu
i homoerotyzmu, którzy nie potrafili odgadnąć pewnej zagadki. To boska Hera,
żona i siostra zarazem Pana Niebios - Zeusa, zesłała na Teby potwora.
Mieszkańcy Teb uprosili młodego księcia - Edypa, aby uporał się z
zagadkowym Sfinksem. Edyp zgodził się wspaniałomyślnie, nie wiedział jeszcze
jaki przerażający los czeka go w przyszłości. Gdy Edyp przybliżył się do
cuchnącej rozkładającymi się kadawerami jaskini, wypełzła z niej sama
potworzyca.
A teraz zadam ci zagadkę rzekła i wysupłała przed przerażonego Edypa cztery
banany. Ułożyła je na czerwonym jedwabnym suknie. Chcesz żyć, to zgadnij co
to jest śmiały herosie ! Zafrasował się nasz ojcobójca i przyszły kochanek
własnej matki. Hm - pomyślał. Bananów jest pięć. Leżą obok siebie. W naszym
greckim piśmie, czytamy od lewa do prawa. Od lewa do prawa biegnie również
strzałka czasu. Zatem banany przedstawiają szereg uporządkowany przez
niszczącą siłę czasu. Jednakże ostatni banan, następując po starym
sczerniałym bananie, znowu jest młody. Czyżby Sfinks wskazywał w swej
zagadce na możliwość Zmartwychstania. Zmartwychstanie banana jako symbolion
Zmatwychstania boskiego Dionizosa. A może chodzi tu o odrodzenie duchowe ? O
dobro, które zawsze ma szanse na ponowne przebudzenie się. Nawet po tym jak człowiek
sczernieje od zła jakie wyrządził światu. To byłaby etyka obca myśleniu
greckiemu, stygmatyzowanemu przez los, tragedie, Mojry, Nemezis. Czyżby
Sfinks w swej proroczej potwornej głowie przewidział narodziny Nowego
Przyszłego Boga ? Tak dumawszy Edyp zasnął i śni do dzisiaj pod miastem
Teby.


Foto: Anna Bloda
Tekst: Kamil Sipowicz
Name:

Komentarze: