FUCKED UPLink 04.05.2008 :: 17:43 Komentuj (0)
ROZKOSZBOLLink 04.05.2008 :: 17:46 Komentuj (0)
FACES FROM GHETTO Link 04.05.2008 :: 19:20 Komentuj (1)
By LudwikLink 09.05.2008 :: 13:14 Komentuj (1)
By MarysiaLink 09.05.2008 :: 13:16 Komentuj (0)
By BlazejLink 09.05.2008 :: 13:17 Komentuj (1)
Majowka/SHOW MUST GO ONLink 09.05.2008 :: 13:20 Komentuj (4)
Link 09.05.2008 :: 15:15 Komentuj (0)
KOMUNIKACJALink 09.05.2008 :: 20:44 Komentuj (1)
DZIEKUJE PANIE TRANLink 09.05.2008 :: 20:45 Komentuj (0)
unfulfilled dreamLink 09.05.2008 :: 20:52 Komentuj (1)
JEST COS CZEGO NIE MOGE ZAAKCEPTOWACLink 09.05.2008 :: 20:56 Komentuj (2)
Link 11.05.2008 :: 13:32 Komentuj (1)
Link 11.05.2008 :: 13:42 Komentuj (3)
Link 11.05.2008 :: 16:49 Komentuj (0)jedz pociagu jedz do konca i do nikad trwaj jazdo, trwaj snie trwaj iluzjo, nie chce widziec rzeczy takimi jakimi sa bo sie boje.
What of funky weekendLink 12.05.2008 :: 15:28 Komentuj (6)Zaczal sie dramatycznie, sucho, bolesnie. Pozbawiona energii z cmentarza udalam sie do baru by okrasic smutek pozorna radoscia. Krakow moje miasto, plaster miodu na serce. Kazimierz pelen artystow, mix krakowsko-warszawski. Wenus, cieplo, gwar, szelest, oczekiwanie, napiecie. Niczym nobliwe dziewcze jade do domu rodzinnego, do Bochni okolo 24, okazuje sie ze nie mam pociagu. Next one o 3, wiec wracam w wir. Laduje w clubie, choc pustki Kosa Kot porywa mnie nieskazitelna wibracja. Mam wrazenie ze mnie tam rozpierdoli od srodka. Euforia, szczesliwosc, fenomen wlasnego istnienia. O 3 wsiadam do pociagu, jestem na 4 o swicie. Na szczescie stoi taksowka, a drzwi od domu sa otwarte. Tiklo sczeka. Podbijam do niego ale odor alkoholu wcale go nie uspakaja. W koncu poznaje pancie i idziemy do swoich komnat. Budze sie nazbyt wczesnie, o 9. Tata juz siedzi w salonie oglada program kulinarny i obiera ziemniaki. Przytulam sie do niego, mowie ze nie moge spac gdy wiem ze on tu siedzi. Jemy super smaczny obiad, cziluje sie na ogrodzie, jaram sie opcja, ze mamy amerykanska borowke. O 19 wracam do Warszawy.Mam kaca tottalnego, of course miejscowek nie ma. Wizja stania w ciasnym korytarzu nie koi mnie. Siedze na jakims miejscu, wchodzi Bogacka i mowi ze to jej, grzecznie wybijam z wagoniku. Nabijam sie na kolege z Krakowa, z ktorym 10 lat temu chodzilam na rysunek. On ma dla mnie wazne komunikaty, chlone jego madrosc, popijajac piwo w Warsie. Panuje tu gruba atmosfera, gdzie nie spojrzec twarze artystow wracajace z Venus. Obok doczepiony z powodu kolizji wagon wegierski, sacze lodowate piwo w opatrach leczo i lecze sie, myslac jak cudowna jest jazda pociagiem. Kocham Cie zycie.
Link 14.05.2008 :: 13:09 Komentuj (2)
LOST IN CHAOSLink 14.05.2008 :: 13:23 Komentuj (3)
Link 17.05.2008 :: 17:25 Komentuj (0) NIE WIEM
sexual eruption by Ludwik LisLink 17.05.2008 :: 21:01 Komentuj (9)
Link 21.05.2008 :: 10:20 Komentuj (1)Czuje sie piekna pod oslona nocy CONTROL ME blisko utraty zmyslow posuwam sie o krok przepasci by natychmiast zreflektowac sie czym jest prawda zagubiona odnaleziona porzucona
tylko tego pragne AUTENTYZMU bez frikowego magnetyzmu
pozory dobra nie zwioda mnie ciesze sie, ze potrafie kochac
kastracja wnikanie w glab co za glab ze mnie ze ide w to narazajac sie na porazenie mozg w rozterce, ktos podjedzie na erce.
OF KORS
pomoc z niebios swiatynie, modlitwa sen, ukojenie zycie zlozone z kawalkow nie pasujacych do siebie pasuje sciagnij pas chlosta woda odkupienie mnogosc obrazow nie polaczonych nicia Ariadny puszka Andory otwiera sie,
a moja glowa lewituje w zaswiaty swiecie kocham cie o swicie zwlaszcza kiedy nabrzmialy przenikasz mnie i czuje ten punkt napiecia nie uginam sie pod nim linia wysokiego napiecia urojone swiaty
mozg wyjety z kontroli uzytkowania BANIA!
ONE NIGHT WITH....Link 21.05.2008 :: 20:05 Komentuj (4)
Link 25.05.2008 :: 13:10 Komentuj (0)Jakos sie deformuje, odksztalcam, trace granice poprawnosci, szokuje nie chcacy, chcac ustanowic cos na nowo. odplywam nie kontroluje, nie przejmuje sie niczym, nie spelniam obowiazkow, udaje ze mnie nie ma i nie ma swiata. Chce wejsc na nowo. czuje bol przemiany, cos tam sie kreci, porzadkuje, wylania. ZYCIE
ME AND SHE AT KAZIMIERZLink 25.05.2008 :: 17:31 Komentuj (0)
Link 28.05.2008 :: 10:31 Komentuj (4)YOU WANNA PIECE OF ME
BAJDURZENIE NA ANTENIELink 29.05.2008 :: 20:14 Komentuj (3)Trzeba definitywnie ochlonac, jaka juz droge zrobilam! Wrzucam kochy lodu do rozzazonego mozgu i cziluje sie. Mysli myslcie sobie co chcecie, a ja mam was w nosie. Wyobrazenia, pragnienia, roszczenia, bycie tam, a nie tu, mnie juz nie interesuje. Miast tego sie nie stresuje. Z lektura spedze czas, pograze sie w konteplacji, spowije muzyka, ktora wyciszy glowe. Zycie jest porazajaco obledne; wielka przygoda day by day. Swiadomosc; wychodze po schodach na pietro, osiagam szczyt, nie bedac zadowolona, bo nie o to chodzi. Ale o co chodzi? Nie wiem. Wiem, ze nie wiem. Egzystencja odkrywa mnie, a ja jej pozwalam piescic sie i biczowac.
Link 31.05.2008 :: 13:53 Komentuj (1)Lapie sie na tym nie lapiac sie ze siedze na krzesle w przyciemnionym pomieszczeniu i patrze sie w jeden punkt oraz wycinam skorki od paznokci ktore sa juz dawno wyciete. Nerwozka raczej. Wczoraj bylo tak rewelacyjnie w utopii a dzis i have no idea co zrobic. Oczywiscie rzeczy do zrobienia jest multum, tak samo jak obowiazkow. A ja sie wole wymiksowac lecz zaraz zapytuje siebie: gdzie czlowiek dojdzie bez samodyscypliny? Musze sie zapisac na silownie i wyrobic pozytywne nawyki. Jak bylam w NY to tak twardo stalam na ziemi a jednoczesnie czulam sie artystka. W warszawie jest stromo, jest inaczej. Nie wiem co robic, stoje w punkcie. Byc tu czy tam?
archive posts
2008 lipiecczerwiecmajkwiecieńmarzeclutystyczeń2007 grudzieńlistopadpaździernikwrzesień
|