Rozmyslam o wszystkim i o niczym. Mysli wpadaja i gniezdza sie, zawijajac fikusne ksztalty. A to rozprawiam o zyciu, a to o fotografii, a to o religii. Ciagle o czyms nieprzerwanie mysle i formuluje teorie by wreszcie moc sie od nich oderwac i zanegowac wszystko. juz przestalo mnie dziwic ze ludzie nagle umieraja ani nawet to ze rodzina staje sie obca, a obcy staja sie rodzina. Zmieniam priorytety, lecz ciagle jeszcze brakuje mi sily charakteru by wykuwac to czego pragne. tyle rzeczy do nadrobienia.
Mlode zydowki, matki, panie domu, krolowe przestrzeni. Wyzbyte ambicji zawodowych, pragnace jedynie by ich rodziny funkcjonowaly najznkomiciej jak sie da. wszystko ma lsnic, obiad przyrzadzony i cieply, skarpetki zwiniete w nienaganne ruloniki. Zachowuja sie tak jakby ten caly swiat i show biznes obok ich nie istnial. Czy myslicie ze mloda zydowka wie kto to Madonna albo ze Michael Jackson umarl? Nie, nie wie. I takie informacje jej sa do szczescia nie potrzebne. maja swoj hermetyczny swiat i w tym swiecie toczy sie zycie jakby oderwane od swiata. Inny swiat w tym swiecie. Jest cos co mnie w tym urzeka, a mianowicie posznowanie dla komorki jaka jest rodzina. Mezczyzna, maz, dziecko zanim wejda do domu pukaja do drzwi, jest to symboliczny rodzaj szacunku dla wlasnej rodziny.  licza sie jakby archetypiczne wartosci: mezczyzna jest bread givers, kobieta jest matka i opiekunka. Potrafi szyc. destraktory takie jak radio czy telewizor w tej rzeczywistosci nie funkcjonuja,  sa niejako postrzegane jako zlo. Internet jest pozadany ale traktowany jako wstydliwe pragnienie. Dzieci nie maja prawa widziec w domu laptopa jesli ojciec takowy posiada. Natomiast muzyka funkcjonuje szeroko. Kobiety nie maja prawa spiewac. Piosenki sa spiewane wylacznie przez dzieci i mezczyzn, ale jakiez to sa melodie!! jakos  serce mi sie rozkleja sluchajac ich. Tyle w nich  cierpienia i melancholi. czy te kobiety chca innego swiata?? czy mysla potajemnie o pozycjach sexualnych podczas gdy uwiezione sa na suchym lozu, pozbawione czulosci i pieszczot. We wszystkim zawieraja sie paradoksy. Seksualna sila, rozped hormonow---- tutaj nie ma miejsca na rozwiazlosc i fantazje. Tu liczy sie  wpajana od pokolen samodyscyplina i tradycja.  W tradycji sila.  Raczej nikt nie odstaje od stereotypu. Rodziny sa jakby sztampowe. Mozna przewidziec wszystko, gdyz tutaj nie ma miejsca na ekstrawagancje. Liczy sie prostota i skromnosc.
Normalne zycie w prostocie. Tak jakby szpilki Manolo Blahnika  byly symbolem rozpusty. Co za zycie! a jednak fascynuje mnie to i wciaga. Poznalam od wewnatrz niezwykla kulture. zupelnie inny punkt widzenia.

Name:

Komentarze:

05.04.2010, 21:14 :: 83.21.248.170
uo
niepotrzebnie piszemy razem!

12.02.2010, 02:00 :: 83.29.85.4
neon
dobrze Aniu.

12.02.2010, 01:54 :: 24.46.60.159
annabloda
hehehe. zabawny jestes. no dobra to przemyle to co napisales i zadam ci pytania. beda pewnie banalne. chcialabym posiadac taka wiedze jak ty! i taki tok rozumowania.

12.02.2010, 01:43 :: 83.29.85.4
neon
myślisz, że jestem na tyle realny? Przecież dyskusja zeszłaby wtedy na dalszy plan.

12.02.2010, 01:29 :: 24.46.60.159
annabloda
ciekawe, czegos nie rozumiem. czy mozemy sie spotkac w realu i podyskutowac?


12.02.2010, 01:21 :: 83.29.85.4
neon
nie ma bardziej etnocentrycznego i endogenicznego narodu niż Żydzi. Nie ma też i bardziej tragicznego narodu. Jak można się było tak pomylić i jak można się tak mylić nadal? Aby kogoś właściwie postrzegać, trzeba wiedzieć jak on postrzega nas. To nie moje serce i rozum mówi mi o tym, jak widzieć mam drugiego człowieka, lecz tradycja. Jaka tradycja? Nie Stary Testament, lecz Talmud. On jest najważniejszy dla Żyda. Jak więc przez ten pryzmat widać innego? A jak przez ten pryzmat Polański widział tę dziewczynę? Widział ją jako obcą, a więc zastosował inną etykę, jak do obcych. Zastosowałby inną, gdyby była Żydówką. Chrześcijaństwo tym się właśnie rożni od judaizmu, że nie stosuje standardu podwójnej etyki, jednak to warunkuje obecność czegoś takiego jak Miłość, ale oni to za głupstwo uznali.