o shit. ale dalam z melo. wypilam A LOT. Za duzo. najpierw Mietek zrobil mi herbate z rumem, potem w miedzy nami beer, nastepnie 2 butelki wina na 3-ch, a potem 2 duze piwa. Final: dopiero co sie podnioslam, i zwymiotowalam woda, ktora wczesniej wypilam. HC. Ale bylo fajnie. Pewnie byloby tak samo bez przesady z etanolem, ale widocznie mam cos takiego w sobie, rys destrukcji, ze raz na dlugi czas musze przesadzic. Wiem, ze to sie predko nie powtorzy. Nie cierpie tego bezwolnego stanu na nastepny dzien. i tak dalej i tak dalej. U Pana Jana bylo na grubo: dzieciom sie zachcialo tanczyc bawic skakac spiewac. I spiewalam nawet: ja, ktora sie tak wstydzi zawsze spiewac na powaznie. fajnie to wyszlo, Janek wszystko uwiecznil...potem ogladalismy takie fajnie bajeczki, po ktorych ciezko zapanowac nad soba...hihi...nastepnie oboz sie podzielil i ja pojechalm do saturatora, a oni na Vinyl. W tym saturatorze takie tlumy, ale w sumie jest tam taki specyficzny klimacik, no i fajne chlopaki :) z paki :) najfajniej ze mam blisko do domu. Rozmawialam z Krisem z Yammie Cake i bylam tak tipsy ze on chyba mnie wczesniej takiej nie widzial, fajnie bylo widziec jego zadziwienie, a potem po wyjsciu zatrzymalam sie przy wozie, gdzie sprzedaja hot dogi i pamietam, ze sie tam awanturowalm, i w ogole dowcipkowalam i zaraz zaczelam gadac ze wszystkimi...to bylo niezle...a teraz dochodze do siebie, marze o jarzynowej zupce ze smietanka i na maselku...i bede szukac srebrnego kolczyka, bo gdzies spadl...a ja mu nie popuszcze...aloha
Name:

Komentarze:

22.09.2008, 13:14 :: 83.88.159.235
trzeciafaza
ja nie piłam nic. równowaga we wszechświecie musi być.