jezu, ale jestem dzis przymulona....obudzilam sie na saskiej kepie, wyspana jak nie wiem, zrobilam zakupy, zjadlam sniadanie u Miecia, mam ustawki, ale jestem poza domem, podloga schnie. Mozg mam tak rozleniwiony, ze chyba podlacze sie do jakiegos pradu zeby sie ozywic. No dramato jest. Musze ponarzekac zeby odreagowac. Jeszcze okazalo sie ze na wernisaz Yoko Ono trzeba miec zaproszenia, wiec nie wiem czy isc. Rano gdy lezalam samotnie w obcym lozku, pomyslalam, wyobrazilam sobie jak okrywa mnie meskie cialo, meski zapach...i tak tego zapragnelam. W tym pokoju taki polmrok, tak jak lubie; ciemne zaslony...tylko zabraklo jego do porannej pieszczoty. No nic.
Name:

Komentarze: