ANNA BLODA
Contact: Links:




przed i poswiateczne wibracje


Link 01.01.2009 :: 20:06 Komentuj (0)
   


BAL 2009


Link 01.01.2009 :: 21:27 Komentuj (7)

 


The best Party 2009


Link 04.01.2009 :: 15:30 Komentuj (4)




Link 04.01.2009 :: 17:22 Komentuj (13)
Nieprzerwanie odczuwam takie poczucie winy, ze nie robie tego co wlasciwie powinnam robic.
Niedziele mialam poswiecic na obrabianie zdjec i przygotowywanie sie do testu, a palcem nie kiwnelam. Slysze w swojej glowie komunikaty, pospieszne, nahalne mysli o  tym, ze pewne rzeczy musza byc zrobione. Ale robione nie sa. I teraz mam do wyboru: uznac ze te mysli sa glupie, budza ambicje, i niepotrzebny stress lub zaufac intiucji i skupic sie na tym co sie domaga uwagi.
Z drugiej strony tak lubie kontakty towarzyskie ze nie umiem sie wymiksowac. Kazdy kontakt cos mi daje. Choc nie powiem sa tez kontakty ktore mnie niepokoja i od ktorych stronie. Nauczylam sie tez waznej rzeczy: akceptacji ze nie wszyscy musza mnie lubiec, i dobrze ze sa osoby z ktorymi sa starcia. Umarlabym, jakby wszystko bylo takie plastikowo urocze.





Link 05.01.2009 :: 07:59 Komentuj (3)
jednak nawet z pozoru stracone dni, moga okazac sie cudowne. Wczoraj wyszlam z domu doslownie na chwile, na spotkanie z kolezanka. Spedzilam z nia wartosciowy czas, bo bylo autentyczne; bez krygowania, wydziwiania, po prostu szczera relacja. Potem mialam isc do kina, ale juz nie dalam rady, miast tego wrocilam i zaczelam wypisywac niezbyt madre komentarze na fc. Ale popracowalam tez, no i w koncu dopielam akcje z bigosem. Wlalam nawet czerwonego wina. Wszystko sie swietnie przezarlo i normalnie bigosik jak marzenie. Wyciagnelam z niego zeberko i zaczelam obgryzac to pyszne miesko, i naraz pomyslalam, ze tak Cie lubie, ze wolalabym zebys to ty obgryzl to zebro. Oddalabym Ci ten smak.
Jesc sie powinno z kims! bo jedzenie to radosc, a radosc trzeba mnozyc! :) Milego dnia!




Alicja


Link 05.01.2009 :: 18:49 Komentuj (4)



Beloved Ala


Link 06.01.2009 :: 18:34 Komentuj (3)



the little matchgirl


Link 06.01.2009 :: 19:08 Komentuj (17)
      





Link 08.01.2009 :: 12:36 Komentuj (7)
Kolor powietrza jest taki cieply, ze wygladajac za okno dalabym sie nabrac, ze jest upalnie, wylecialabym w cieniutkich laszkach, szukajac lata i wysterowalabym sie na mykwe.
Jestem wolna! niezalezna! Sloneczna!
pije pyszna kawke Julius Meinl
A zaraz kurs angielskiego, a potem powiedzialam dziewczynom, ze pojde z nimi na piwo w ramach integracji, a potem KINO!!!!!! Wczoraj obejrzalam film Formana Milosc Blondynki, i nic nie zrozumialam, chcialabym miec takiego inteligentnego chlopaka, ktory by mi wytlumaczyl o co chodzi, i na ktorego patrzylabym z podziwem. Tymczasem glowe pelna pomyslow mam, i pelna optymizmu. Na smutne rzeczy staram sie patrzec okiem akceptacji. I smutek musi sie wydarzac, by docenic range radosci. w moim sercu duzo was gosci. Gosci lubie przyjmowac. Za niedlugo przyjdzie do mnie spac 13 letnia corka mojej kolezanki, bedziemy pily koktajl bananowy i ogladaly filmy. Cudownie jest porozumiewywac sie na roznych plaszczyznach, i z innym pokoleniem. Tak mnie to ciekawi: jak oni mysla, co w tych mlodych glowach drzemie, a dlaczego tak, a dlaczego inaczej. To takie tworcze. Integruje, wdycham zapachy, biegam po miescie, wyczuwam tetno, wyczuwam puls. Juz szybciej sie nie da. Poganiam siebie i trace oddech. Ciesze sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!





Link 09.01.2009 :: 04:54 Komentuj (1)
obudzilam sie bo nie moge zasnac, a niedobrze bo pobudka powinna byc o 7:30. Nawet nie tyle co powinna, musi byc o tej. ojej-dyscyplina!!!!a mnie obudzil taki straszny sen ze nawet nie chce go dotykac slowem.
Wstalam, jest 4:43, i pomyslalam ze odpisze na pewnego maila.
Boli mnie brzuszek.
dzisiaj efektem mojego euforycznego nastawienia, to znaczy juz wczoraj, byla konfrontacja z sasiadami, ktora mnie nieco ostudzila. YeY, jak ja sie ciesze ze nie mam sasiadow w bezposrednim sasiedztwie, w sensie ze obok albo naprzeciwko. Juz sobie wyobrazam jakby sie wscibiali i interesowali moim zyciem.
a takto w miare spoko, tylko pani mi powiedziala ze jestem nie w porzadku ze nie umylam swojego pietra po remoncie, ja mowie ze umylam tylko sie juz pobrudzilo, a pani srzataczka tu nie dociera, a pani sasiadka na to, ze nie mylam i coraz glosniej, i ja na to tez coraz glosniej. Niby twardo, ale oslabilo mnie to energetycznie.
Po czym zlapalam paranoje, juz w drodze na angielski, ze zgubilam karte bankowa. Wykonalam telefon do miedzy nami, niema, przeanalizowalam ruchy, nic mi nie przyszlo do glowy, zastanawialm sie czy zawrocic z angielskiego do banku zeby zablokowac karte, no i inne jeszcze opcje sie pojawily, a wszystko okraszone dawka niepokoju. Na przerwie w zajeciach, stwierdzilam ze jeszcze raz zajrze do portwela, i ku zdziwieniu odkrylam ze ta karta tam jest, z tym ze wcisnieta glebiej. No udalam sie!
Nastepnie przez przypadek w planie B spotkalam przyjaciolke. Ten plan B byl rzeczywiscie planem b, bo nie wiedzialam, co ze soba zrobic do 8:30, do nastepnego spotkania. Az tu nagle ona. Cudownie.
Potem meet z druga przyjaciolka. Tez super. Bylysmy u jeffa w winiarni. Salatka, i deska serow byly wyborne. i tak dalej, i tak dalej. Ide polozyc sie spac, zmeczylo mnie to pisanie, moze usne.
A w sobote rano, obiecuje solennie, ze dokoncze strych, w sensie porzadki, nie bede udawac, ze strychu nie ma. Tyle rzeczy jest waznych zeby je dopiac. No i moja strona annabloda.com.....zeby w koncu zaczala funkcjonowac!




2009


Link 09.01.2009 :: 13:29 Komentuj (3)




Link 09.01.2009 :: 13:30 Komentuj (0)




Link 09.01.2009 :: 13:31 Komentuj (10)



1 2 3 jedziesz ty


Link 09.01.2009 :: 13:33 Komentuj (2)



Dziekuje Katarzynko


Link 10.01.2009 :: 18:36 Komentuj (4)



w oczekiwaniu


Link 10.01.2009 :: 22:24 Komentuj (3)
na znajomych, popisze sobie, pobajdurze ku radosci moich zwolennikow ;-)
POrzdkami mozna zyc, mozna caly czas kurczowo trzymac sie mysli ze gdzies jest brudno i trzeba brod usunac, trzeba wykurzyc kurz. Znalam paru kontrolfrikow w swoim zyciu ktorzy zdawali sie egzystowac tylko po to, by nieustannie sprzatac, taka misja taki cel. Dopiero trzymajac odkurzacz w rekach mogli uciszyc egzystencjalny niepokoj. Gdy pracowalam u Teodory, greczynki w NY, ona kazala mi zagladac prawie do mysiej dziury, rozkrecalysmy okap i ja czyscilam tam chlorem i paleczkami do uszu, wszystko kazda rzecz musiala lsnic, nie bylo rzeczy w tym apartamencie chodzby troszke zakurzonej. Chcialam subtelnie zasugerowac jej, ze nieco przesadza, i ze ma dziewczyna problem. Stwierdzilam z wyraznym przekasem, ze jest perfekcjonistka, a ona na to ze to nie jest  kwestia perfekcjonizmu a uczciwosci. "Uczciwosci?"-zapytalam. A ona wyjasnila, ze jesli sprzatam uczciwie to nie udaje ze nie wiem ze gdzies jest cos brudne. Ze oczyszczony dom, ma swietna energie, pozytywne fluidy kraza swobodnie, a umysl dostaje cisze. Po tych slowach, poczulam sie jak szaman. Oto przyszlam oczyscic dom ze zlej energii, przeobrazajac ja w kosmiczna czystosc i lad. Bylam szamanem na kolanach szorujacym plytki pcv chlorem. Teodora byla dla mnie dobra. W przeciwienstwie do wegierskiej zydowki, malarki z Bowery street. Bardzo ciezko tam pracowalam. Jednego razu kazala mi w niesamowitym mrozie na balkonie czesac gorskiego wielkiego psa.
Jednak i takie doswiadczenie uwazam za cudowne. Miala na imie Susan. zwylala zaczynac zdanie" I shouldn't tell you this, but..." i wyciagala oficery Chanel. Jakby kupno ich oznaczalo zbrodnie. Finansowa zbrodnie.....i powiedziala mi madra rzecz, bo ze nie kocham bo mam zamrozone serce, ze boje sie kochac...i takie tam, bo zajmowala sie tez wrozeniem.
I teraz juz goscie wchodza wiec nie skoncze tejze opowiesci, ktora sie w glowie nie miesci! ;-)




to


Link 11.01.2009 :: 10:21 Komentuj (2)
bylo do przewidzenia, ze nie powinnam wychodzic wczoraj z domu, tak naprawde bylam zla i nadasana.
Spotkalam kolege i pytal CO SIE Z TOBA ANIU STALO? JAK TY SIE ZMIENILAS, ZAWSZE BYLAS TAKA FAJNA. Myslalam ze mu skrece kark. Lubie go, ale utknal w wyobrazeniu, ze skoro jestem fajna to zawsze bede fajna. A ja mialam ochote wszystkim powiedziec FUCK OFF. Innemu koledze powiedzialam ze jest FLETEM, choc niezwyklam uzywac tego slowa, jakos sie przyplatalo. Calowalam sie z kolezanka w wc, niezle doswiadczenie. Namiastka seksu. Krag, zaklety krag. czy ja z niego sie wydobede.... czasami mysle ze zostane tu, w swiecie odczlowieczenia, gdzie ludzkie odruchy nie funkcjonuja...istota ludzka, by byla ludzka musi doswiadczac tych rzeczy ktore sa wpisane w stereotyp. Polaczenie czlowieka z instynktem zwierzecym, czyni pelnie. pelnia. pelnia. pelnia.
Trace pulap. Czasem zwykle rzeczy wydaja sie najtrudniejsze na swiecie. Niemozliwosc przekroczenia. Przekroczenia siebie.




Link 11.01.2009 :: 13:29 Komentuj (2)



chillin' with Bisia in Cafe Melon


Link 12.01.2009 :: 00:09 Komentuj (1)




Link 12.01.2009 :: 00:19 Komentuj (0)
Nie moge spac znowu, booooo, mysle, przezywam, analizuje, w swoje mysli sie wsluchuje.
Chce zaakceptowac rzeczy takimi jakimi sa, bez szarpaniny. Ciesze sie ze zywot ludzki podlega procesowi. Trzeba jednak proces przebudzenia uruchomic. Tak, zaczynam prace nad soba. Tak bym chciala. A poki co zasne w  wyimaginowanym objeciu, wyimaginowanego kochanka. Anka!





Link 12.01.2009 :: 19:28 Komentuj (7)
jestem troszeczeke przemeczona. Naprawde potrzebuje wyjechac do cieplych krajow. Nie mialam wakacji. Potrzebuje do szczescia palmy lezaka i ksiazki....przemarzlam dzis okropnie, byla awaria tramwaju, czekalam 30 min. na alternatywe przejazdu, na chlodzie. Wtedy zrozumialam, ze to jest kara za to, ze nie dopielam do konca swojego prawa jazdy. Kto to widzial zeby 33 letnia kobieta nie umiala jezdzic autem! Maryska tym bardziej gratuluje. Ale ja tez sie wezme i bede smigac jak zla po calej stolycy!!! zaparzylam ziolek, w pizamce juz jestem, zobacze tylko na ten kostiumowy film Holland czy mnie wciagnie, jak nie to sen. Dzis od 7:10 na nogach. Szok.




Link 13.01.2009 :: 00:59 Komentuj (0)

  Om mani padme hum




nektar bogow


Link 13.01.2009 :: 01:01 Komentuj (4)
wode mineralna zmieszac z lyzeczka miodu i wycisnieta cytryna. Zostawic na noc. Pic rano.



CO TO MOGLO ZNACZYC?


Link 13.01.2009 :: 08:45 Komentuj (7)
jejku, to bylo niesamowite. Snilo mi sie, wlasnie sie obudzilam, ze robilam zdjecia Wioletcie Villas. Nie wiem z jakiej paki, bo ani mnie ona grzeje ani ziebi. I naraz lezy w moim snie, w wannie, dookola sztuczne albo suche kwiaty, a w dloni trzyma zwierciadlo i maluje usta. Cudowny obraz, poczulam ducha totallnej inspiracji. Zapytalam czy moge jej zrobic zdjecia, odparla ze tak. A to bylo w willi mojej kolezanki, ktora niby byla jej wnuczka. Mowie oddaj mi aparat, bo ona sie nim bawila. Ona oddaje ze skruszona mina i mowi, ze popsula. I ja tym popsutym aparatem robilam. i tak bosko wychodzilo, ze az mi sie chce plakac ze wzruszenia ze zrobilam tak dobre obrazy. Potem wyszla z wanny, pozowala w szlafroku. nagle przerwala, ze to juz koniec. i sie skonczylo. a ja sie niemal obudzilam w tym samym momencie. Pamietajac cudowne zdjecia, ktore nigdy nie stana sie realne, ale utworzyly w mojej glowie swoisty foto album.



modelka i styl. Klara/Foto i makeup Bloda


Link 13.01.2009 :: 13:44 Komentuj (6)
 



Klarka by Blodka


Link 13.01.2009 :: 13:47 Komentuj (2)
    


last weekend


Link 14.01.2009 :: 12:23 Komentuj (3)

 





1 2 3 kryjesz ty!


Link 15.01.2009 :: 10:45 Komentuj (0)




Link 15.01.2009 :: 10:54 Komentuj (2)






Link 15.01.2009 :: 13:11 Komentuj (5)
Cos utracilam. Pewne utraty rozchodza sie po kosciach szybciej inne powolnie, rozkladaja sie jakby niezamierzaly nas opuscic do konca. Rozstania straty. Gdzies w moim naiwnym umysle drzemie wiedza o tym ze to co piekne jest wieczne, ze relacje ludzkie sa wieczne. Ktos raz pokochany pozostaje na zawsze w naszych sercach. A jednak nie. Nie jest tak. Czasami czuje sie jakbym nie dostrzegala tonacego ikara. Jestm gdzies daleko, w nieczulym swiecie. Odrzucam, zrywam. I potem winie sie, a raczej zapytuje skad ta obojetnosc sie bierze. Z innymi statami nie moge sie uporac. Srata strata. oj, oj. Dzis stracilam prace, ktora byla powiedzmy zrodlem utrzymania o tyle o ile, ze mialam na bierzace wydatki. To nie byla praca ani artystyczna ani intelektualna. Czulam ze to nie jest dla mnie miejsce i odeszlam...ale tak mnie cos mierzi w sercu...moze gdy uslyszalam glos tej pani, mialam wrazenie ze ja zawiodlam, mialam wrazenie ze slyszle placz w jej glosie. Nie cierpie nikogo ranic, bo sama mnie to rani. To jes niewytlumaczalne. Ostanio odrzucilam tez kogos bliskiego memu sercu...i zapytuje siebie dlaczego. Czy jestem tak nieczula czy jest jakis inny plan, i cos w tej przestrzeni dystansu musi sie wydarzyc(?) Utrata nieodzownie kojarzy sie mi tez z poczatkiem nowego. Ale plakac mi sie chce teraz. No nic, pochlipie sobie a nastepnie oddam sie mojej nerwicy natrectw: porzadkom.





Poprzednie


archive posts
2017
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień